Bullshit managment – nowy trend w zarządzaniu?

Ostatnimi czasy coraz więcej analizuję i zastanawiam się nad styl zarządzania który nazywam „bullshit managment” – niestety dochodzę do przekonania, że staje się on coraz bardziej popularny, albo, z drugiej strony, mój radar na wykrywanie „ściemy” został zupgradowany… i to ja, z coraz większym bagażem doświadczenia, widzę coraz więcej.

Jest jeszcze jedno wytłumaczenie – stosowanie tego stylu wzrasta w miarę kolejnych awansów, a ludzie, którzy zajmują coraz wyższe stanowiska w organizacji coraz mniej identyfikują się z prawdziwym przywództwem, czyli po części z braniem odpowiedzialności za dany biznes, kraj, region, spółkę? A może, wynika to z faktu, że menedżer pochodzi z takiej kultury/społeczeństwa które kształci menedżerów w byciu mistrzem w „bullshitowaniu”?

Poniżej przygotowałem krótką listę, która jest efektem moich przemyśleń, a która pomoże Wam zidentyfikować czy dana firma/osoba albo też czy spotkanie na którym jesteście, jest prowadzona w stylu „bullshit management” :), czy uważacie że warto coś do niej dodać :)?:

  1. Spotkania to ciągła dyskusja, żadne zadanie nie zostało stworzone/przypisane.
  2. Na spotkaniu wszyscy pojawiają się nieprzygotowani.
  3. Każdy używa innej „templatki” prezentacji firmowej, wiedzie prym Kowalski, który używa tej z przed 4 lat – co gorsza „lider spotkania” nie zwraca na to uwagi.
  4. Mimo tego, że w korporacji istnieją systemy do raportowania wszystkiego, nikt z Twoich przełożonych/kolegów ich nie używa, a co gorsza niektórzy nawet nie mają świadomości, że takie raporty/systemy istnieją 🙂
  5. Każda fabryka/jednostka biznesowa liczy główne KPI w inny sposób, mimo tego, że istnieje oficjalny standard liczenia danego wskaźnika.
  6. Powstają tzw. SFF, czyli Special Fake Figures – nikt nie wie o co chodzi we wskaźnikach, a centrala/szef prosi wciąż o nowe raporty w trochę innej formie, które powodują, że tworzysz kolejne SFF.
  7. Istnieją „polityki” które nie mają przełożenia na realne działania między jednostkami biznesowymi. Co gorsza, gdy nowa polityka jest tworzona, to nikt nie zauważa, że skopiowano starą, która do tej pory nie działała – ale nowa zadziała na pewno :).
  8. Robiąc podsumowanie spotkania wyjazdowego, wszyscy mówią, że jego największą wartością było spotkanie face-to-face z innymi, oraz że hotel i kolacja były świetne!
  9. Nikt nie jest rozliczany za wynik, zadania, przekroczone terminy. A co gorsza lider nie zwraca na to najmniejszej uwagi.

Pamiętajcie, że najważniejsze, jest to żeby nie wpadać w pułapkę „bullshit managment”, a robić to na co mamy realny wpływ, co możemy zmienić i usprawnić oraz mieć świadomość, że to Ty jesteś kreatorem zachowań które chcesz zobaczyć w swoim zespole/firmie – stosuj zasadę „ZERO bullshit managment”, a na pewno uda Ci się zdobyć autorytet Twojego zespołu i stać się lepszym liderem.

Reklamy

Limits

…The only limits which we have, exist in our mind…

W czasie dzisiejszej „biesiady” (strasznie lubię to rosyjskie słowo :)) z moim kolegą z pracy, zeszliśmy z nudnych tematów sprzedażowo – produkcyjnych na ciekawsze tematy dotyczące naszych koleżanek i kolegów z office’a. Kolega ten, zaczyna prowadzić zajęcia z języka angielskiego, dla naszej „komandy biurowej” ;), zna się na rzeczy więc nie powinien mieć z tym problemów, żeby prowadzić zajęcia of-course, wyzwaniem może być nauczenie uczestników zajęć. Osoby te, próbują nauczyć się angielskiego, przez okres ostatnich 3 lat, niestety ze skutkiem mizernym, nadal są na poziomie mocno początkującym, i nie potrafią wykrztusić niczego. Warto wspomnieć, że będzie to ich 5 nauczyciel, a niektórzy z nich byli na prawdę dobrzy i przykładali się do pracy z grupą.

Stąd też dzisiejsza refleksja, którą podsumowałem dzisiejszy rozmowę z kolegą, „ograniczenia które mamy, istnieją tylko w naszych głowach”. Jeśli bardzo mocno chcesz coś osiągnąć, i robisz – cokolwiek! (najlepiej jak masz zaplanowane co i jak) w kierunku osiągnięcia zamierzonego celu, na pewno Ci się uda – zdobyć upragniony awans, zdać egzamin, czy też nauczyć się języka obcego.

Nie zapomnijmy jeszcze o jednym, zawsze zaczynajmy z wizją końca, jeśli nie wiemy  co chcemy osiągnąć i gdzie zmierzamy, nie uda nam się tam dotrzeć…

Odpowiedzialność…

Dopiero w momencie w którym weźmiesz pełną odpowiedzialność za swoje życie, dopiero wtedy zaczniesz naprawdę żyć!

Ile to razy słyszę frazę ” bo to, bo tamto, bo sramto, bo to on, oni, bo gdyby tylko … „, itd. – najlepiej i najłatwiej znaleźć winnego, na którego zrzucimy wszystkie porażki naszego życia. Ile takich winnych jesteśmy w stanie stworzyć – znam jedną osobę która jest w tym nie do prześcignięcia, najgorsze jest to że żadne argumenty ją nie przekonują do zmiany swojego myślenia.

Wszystko zależy od nas, może nie wszystko w 100%, nie mamy wpływu na to gdzie i kiedy się rodzimy, ale dalej, to już tylko zależy od nas, to jak odbieramy świat zewnętrzny (problemy, wyzwania?) i co możemy z tym zrobić. Albo będziemy szukać winnych albo zaczniemy pracować nad rozwiązaniem:

„If you really want to do something, you’ll find a way. If you don’t, you’ll find an excuse”

Więcej motywujących cytatów tutaj:

http://blog.johnspence.com/2012/06/90-quotes-change/